Szyję jeden portfel naraz, dwiema igłami, z grubej skóry licowej. Wzory, których w Polsce nie znajdziesz – od japońskiej szkoły kaletniczej po klasykę lat trzydziestych.
Używam wyłącznie <strong>skóry licowej full grain</strong> – bez sztucznego pokrycia, bez syntetyku. Z wiekiem patynuje i wygląda coraz lepiej.
Każdy portfel szyję dwiema igłami, <strong>techniką siodlarską</strong>. Szew trzyma nawet gdy nić przetnie się w jednym miejscu.
Każdy portfel powstaje od zera <strong>w moim polskim warsztacie</strong> – od krojenia skóry po ostatni ścieg.
Większość warsztatów wybiera jeden wzór i powtarza go w kółko. Ja odwrotnie – stale szukam nowych. Interesuję się japońską szkołą kaletniczą, gdzie logika portfela jest inna niż na Zachodzie: smuklejsza, bardziej przemyślana. Wracam do wzorów z lat dwudziestych i trzydziestych, które miały sens, zanim masowa produkcja wszystko uprościła. Czasem buduję coś minimalistycznego, innym razem – klasycznego bifolda, którego każdy zna.
Każdy portfel szyję dwiema igłami, techniką siodlarską. To wolniejsze niż maszyna i droższe, ale każdy ścieg trzyma niezależnie. Portfel nie pruje się w jednym miejscu i nie rozchodzi po dwóch latach.
Skóry biorę z polskich i włoskich garbarni. Żadnego syntetyku, żadnego zaskoczenia po roku.
<p>Gotowe portfele dostępne od ręki na Vinted i Allegro Lokalnie. Każdy inny – dopasowany do różnej stylistyki..</p>